wtorek, 19 stycznia 2010

Rembrandt van Rijn, Mojżesz z Dziesięcioma Przykazaniami

Tak, nie jestem tak do końca pozbawionym moralności zwierzęciem krótkowzroczny, że nie dostrzegam paru plusów w religiach. Cośtam dobrego w ich nauczaniu można znaleźć. Nawet Hitler chciał dobrze (dla Niemców). Poza tym podobno wada to zaleta, tylko źle ulokowana.

Przyjrzyjmy się Dekalogowi. Jest to całkiem zwięzły regulamin opis podstawowych praw moralnych, którymi powinien się kierować bezmózgi yeti dobry człowiek, aby pójść do Nieba.

Szczerze mówiąc mam dylemat. Czy wziąć pod uwagę Dekalog z Księgi Wyjścia, z Księgi Powtórzonego Prawa czy może z katechizmu Kościoła Katolickiego. Tego dziadostwa Tej ciekawej interpretacji z Księgi Mormona czy Świętej-Księgi-Religii-Której-Wyznawców-Się-Obawiam raczej nie biorę pod uwagę. Nie mam, ani służebnicy, ani woła, więc wolę wołać o woli nie zagłębiać się w tę pokrętną logikę (Dlatego też dyskwalifikuję KW i KPP). Moja jedyna wiedza o Mormonach opiera się na obejrzeniu paru odcinków House'a, do czego się przyznaję z pewnym zakłopotaniem. Braki nadrobię i na pewno ten wspaniały amerykański odłam chrześcijaństwa znajdzie sobie miejsce na łamach tego beznadziejnego bloga.

A zatem:

Dekalog wg katechizmu Gasspariego z komentarzem Rafała Rybnika
Chyba pójdę na teologię. Już umiem wymyślać mądrze brzmiące tytuły.

Jam jest Pan Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.

Yyy... tak. Ta mała introdukcja nie zawiera w sobie wg mnie nic szczegółnego. Ot Pan Bozia przypomina o długu, jaki ma naród żydowski i jego pochodne, w związku z oswobodzeniem z rąk przebrzydłego Imperatora faraona. Może to stąd pochodzi powiedzenie: "Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak Żydzi".

1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

Tutaj widzimy kolejny przykład na to, że bogowie lubią mieć monopol na wyznawców. Przeczytałem ze 3 lata temu w książce o początkach początków judaizmu, że wiąże się to z tym, iż w "czasach mojżeszowych" na terenach Żydostanu były obecne wierzenia w różnych bogów, bożków, kamienie i drzewka. Zatem Jahwe (czy tam Jehowa, czy JHWH po prostu) musiał mieć pewność, że naród przez niego wybrany będzie mu służył po wsze czasy. Jak wiemy z Biblii, był wyjątkowo konsekwentny w egzekwowaniu tego nakazu. Mrau, zawsze lubiłem efekty specjalne.

2. Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno.

Niestety tutaj bez zmian - nic ciekawego. Egocentryzm i Choroba Riddle-Voldemorta. Oczywiście katolicy tutaj ładnie tutaj przeredagowali tekst oryginalnego przykazania, bo jak mieliby się potem tłumaczyć z kultu obrazków i figurek. (Zainteresowanych odsyłam do źródeł.)

3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

N/C. Pamiętaj, abyś dał na tacę.

4. Czcij ojca swego i matkę swoją.

Nareszcie coś, co daje nam jakąś namiastkę moralności. Oczywiście większość ludzi na świecie jest wdzięczna za swój nieszczęsny żywot, więc nie ma problemu. Pozostaje tylko kwestia co ma powiedzieć dziecko, którego ojciec codziennie wraca do domu pijany i robi z niego [dziecka] worek treningowy? Ono ma czcić tego człowieka? Albo matka, która brała herę w czasie ciąży i urodziła Mecha-Godzillę upośledzonego? Ona też zasługuje na cześć? Czy takich ludźmi można nazwać "rodzicami"?

5. Nie zabijaj.

Znów mało konkretów. Kogo mam nie zabijać?
Kiedy idę się myć, zabijam bakterie na mojej skórze. Kiedy ide do kuchni po parówkę, zabijam [pośrednio] kurczaka czy inne zwierzątko, które oddało życie, abym ja mógł zjeść hot-doga.
Można przyjąć, że ludzi. Żeby nie zabijać ludzi. To dobre przykazanie, z zabijania raczej nigdy nic dobrego nie wyniknęło. Pozostaje jeszcze kwestia zabicia w obronie własnej lub bliskich. Zaliczam. Szkoda tylko, że większość Kościołów tego przykazania nie przestrzegała. Jak nie krzyżem, to mieczem. Czy jakoś tak.

6. Nie cudzołóż.

Nie komentuję - nie będę obiektywny. (Tak, jakbym zwykle był.) Nie mam nic przeciwko [przykazaniu].

7. Nie kradnij.

Kiedyś mi ksiądz powiedział, że używanie pirackich wersji programów czy gier, to złamanie siódmego przykazania. Otóż piractwo (mimo, iż zabronione prawnie), kradzieżą nie jest - jest przestępstwem. Zainteresowanych odsyłam do kodeksu:)
Co do okradania innych, to zaliczam. Ni modzna. Szkoda tylko, że na każdym kroku jestem okradany.

8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.

Czyli w skrócie: "Nie kłamczyj". Mów zawsze prawdę, bądź harcerzykiem niczem Superman. Ja ogólnie rzadko kłamię - chyba, że dla rozrywki, potem ujawniam prawdę. Tylko czy łatwo się żyje z człowiekiem do bólu szczerym? Wszyscy mamy swoje małe kłamstewka, społeczne konwenanse, które służą temu, aby nie urazić drugiej osoby. Ogólnie nie lubię tego, ale są wyjątki od reguły.

9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.

Nie podoba mi się. Może dlatego, że łamię ten nakaz prawie codziennie. To tak, jakby karać za to, że kiedyś pomyślałem sobie "a jakby tak ukraść lizaka ze sklepu?". Kto nie miał takich myśli, niech pierwszy rzuci kamień. Co innego dążyć do spełnienia swoich zbereźnych niegrzecznych myśli.

10. Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.

Patrz punkt wyżej. Dodam do tego, że nie czuję się niemoralny, kiedy podoba mi się nowa szminka nowa konsola znajomego. No tak, ale może chodzi o konkretną rzecz, a nie o model. Hm... produkcja masowa wszystko popsuła.

 

Podsumowanie

Co miałem na celu, pisząc te bzdury? Uważam, że moralności nie da się wypisać w punktach do "odptaszkowania". Wszystkie powyższe nakazy mają jakieś wyjątki, w których odstąpienie od przestrzegania nie jest uważane za zło wcielone. Świat kurwa nie jest prosty!

No i okazało się, że nawet ja potrafie coś dobrego o religii napisać.

 

Żródła:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dekalog
moja głowa:)

15:07, rafal_rybnik
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 stycznia 2010

Gazeta Wybiórcza opublikowała artykuł informujący o zawiadomieniu przez posłów Prawa i Sprawiedliwości prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Miałoby to być przestępstwo z art. 666 kodeksu szatana art. 196 kodeksu karnego, czyli obrazy uczuć religijnych innych osób.

Dopuścić się tego nic nie znaczącego haniebnego czynu miałby się Adam Darski vel. Zjem Ci Kota Jakem Nergal. Chodziło o publiczne podarcie Biblii przez artystę na koncercie Behemotha. Wszystko ładnie pięknie, tylko to było 3 lata temu! Ja rozumiem, że zgłoszenia w Polsce wolno są rozpatrzane, ale bez przesady. Co was będę zanudzał szczegółami - zapraszam do lektury pasjonującego artykułu na gazeta.pl.

Chciałem się o jedną rzecz dwie rzeczy zapytać. Pierwsza: Jak dotąd do prokuratury zgłosiła się jedna (poza PiSowcami) osoba, której uczucia religijne zostały obrażone - Ryszard Nowak, znany ze swojej walki z sektami. Przyjrzyjmy się trochę jego postaci. Pan Ryszard osiągnął to, co w Polsce nazywamy sławą - jego nazwisko jest na Wikipedii. Co ta odrabiarka prac domowych pryszczatych nastolatków wspaniała encyklopedia internetowa nam powie? Ano, że to Przewodniczy Ogólnopolskiemu Komitetowi Obrony przed Sektami, który utożsamia wiele ruchów religijnych i stylów życia z sektami i satanizmem, m.in. wegetarianizm. Nie lubię psychopatów, którzy nie jedzą mięsa, ale wrzucić ich do jednego worka ze zjadaczami kozłów czy czcicielami kocyka to zupełnie inna bajka. Jakoś już nie patrzę na Nowaka tak jak kiedyś... Chlip. Lato bez sekt było niezapomniane. :(

Druga rzecz co posłowie PiSu i Ryszard Nowak robili na koncercie Behemotha?! Bo nie podejrzewam, że nie widzieli całego zdarzenia na żywo. :)

Nie jestem fanem heavy metalu, Nergal to dla mnie gwiazdeczka jak każda inna, na równi z jego (nie wiem czy jeszcze) kobietka. Jednak każdy, kto niszczy Biblię nie może być do końca zły.

Cała sprawa jest o tyle śmieszna, że w kraju ultrakatoli reprezentującym wartości chrześcijańskie, panu Nowakowi znalezienie drugiej osoby, którą by zabolała anihilacja Pisma Świętego, sprawiła taką trudność.

Zastanawia mnie w ogóle art. 196, ale to jest chyba temat na oddzielną notkę. Zamieszczam w Źródłach link na judetube z wywiadem, który udzielił Nazgul Nergal.

Behemot - wielki słoń z brzuchem Buddy

Źródła:

http://www.youtube.com/watch?v=rzzvR8UqazU
http://pl.wikipedia.org/wiki/Behemot
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7448869,PiS_donosi_na_lidera_Behemotha___To_zmasowany_atak.html
23:00, rafal_rybnik
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 stycznia 2010

Jeśli chcesz pomarnować trochę czasu, który równie dobrze mógłbyś spędzić na demotach, wypełnij ankietę, którą przygotowałem.

Ankieta

Są to moje pierwsze badania tego typu, traktuję to w kategoriach edukacji, ale niemniej bardzo ciekawi mnie ogólna opinia na ten temat. Jedno pytanie jest dla mnie szczególnie istotne, zgadniecie jakie?

18:57, rafal_rybnik
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 11 stycznia 2010

Jakiś czas temu ruszył nowy portal "anty-społecznościowy" Otwarty-swiat.pl. Idea polega na tym, że nie znajdziemy tutaj standardowych profilów, jak ma to miejsce w innych stronach tego typu. Autorzy opierają się na komunikacji. Sami twierdzą, że "Otwarty Świat jest jednym z pierwszych serwisów komunikacyjnych - napewno jest pierwszym tego typu serwisem w Polsce.".
Poprzez brak tak fundamentalnej rzeczy, mogłoby się zdawać, jak profil, w Otwartym świecie ma nie być  masturbacji przy zdjęciach oleńki323245 podglądactwa czy słitaśnych foteczek przeładowanych galerii. Ciekawe. Rzucę na to wszystko moim kaprawym okiem.

 

Pierwsze wrażenia

Stuk stuk otwarty-swiat.pl TADA
Moim oczom ukazuje się całkiem przyjemna oprawa graficzna, inna, niż w pozostałych emoportalach. Wszystko czytelne i stonowane. Rejestracja zajęła mi kilka sekund - na szczęście admini nie wymagają danych typu numer buta czy imię szkolnej miłości - tylko login, hasło, mail. Resztę nieistotnych bzdur można potem uzupełnić (jak wiek, znak zodiaku(sic!) czy nawet data urodzenia!). Warto też zaznaczyć na mapce, w którym miejscu na globie znajduje się nasza nora.
Przy okazji mapki, okazuje się ona dość ważna. Podczas nadawania wiadomości każdy może sobie wybrać, jaki ma być jej zasięg, ale o tem za chwile.

Dostałem ślinotoku na widok ciekawej właściwości interfejsu. (Interfejs to te przyciski, w które klikasz, kiedy chcesz napisać do Romana na temat ziemniaków, nieuku!)
W sumie żadna orgazmotwórcza właściwość, ale przydatna. Dostęp do panelu logowania/wylogowania, skrzynki odbiorczej, pisania nowej wiadomości i pomocy mamy za pomocą przycisków umieszczonych w rogach strony. Słitaśnie wygodne.

 

Nawiązywanie kontaktu

Całość komunikacji w Otwartym świecie opiera się na butelkach z wiadomościami. Zasada działania jest zgoła podobna do zaśmiecania morza butelkami ze świstkiem papieru. Tzn. nie wiemy dokładnie do kogo dotrze pisana przez nas wiadomość. Możemy ustalić tylko ile takich samych wiadomości wrzucimy w ocean, czy odbiorcą będzie samiec czy samica, ewentualnie jeszcze wiek i jak daleki mamy wygar daleki zasięg ma mieć przesyłka. Proste i oczywiste.

Nasz profil jest widoczny dopiero wtedy, kiedy otrzymamy jakąś wiadomość. Nie mogę jednak tego sprawdzić w praktyce, bo jakoś nie dostałem żadnej... mojej też nikt nie odebrał. Czyli niezależnie od tego czy mam profil czy nie - nikt nie chce pisać do takiej emo-cipki.

 

Ocena idei wg Rafałka

Podobno idei nie można oceniać, bo można się spotkać z Inkwizycją albo Armią Moheru. Ja się jednak nie boję, bo spotkałem Jezusa żywego (ktoś mi go na klatce podrzucił... odniosłem gnoja z powrotem do szopki wigilijnej przed kościołem).

Na sloganach wygląda to wszystko ładnie. Kiedy wreszcie się pojawi trochę więcej użyszkodników, serwis ma szansę być miejscem ciekawej rozrywki. Dobrze, że autorzy pomyśleli o tym, że część socjopatów zechce się komunikować tylko z ludźmi z tej samej wsi. Takim socjopatą jestem m.in. ja. Tylko, że wieś, w której mieszkam jeszcze Google do końca nie poznała, więc nie sądzę, aby Otwarty świat zrobił tu furorę.


Obawiam się też, że otwarty-swiat.pl podzieli los fotki.pl i nk.pl - stanie się siedliskiem ciemnoty intelektualnej. Emocioty Trudna, dorastająca młodzież zyskała nowe narzędzie do szerzenia swoich "samotnościowych" poglądów. Blachary Młodociane galerianki zyskają nowy sposób reklamowania swoich usług. No, ale... może ja jestem po prostu pesymistą?

Niemniej, jak na razie, portal ma u mnie kredyt zaufania (czego?!). Jeśli jednak otrzymam wiadomośc w stylu "Hejqa! Pokliqa$h?", to zdezintegruję konto szybciej, niż je aktywowałem.

niedziela, 10 stycznia 2010
Narodziny irytującego małego poganina...
sobota, 09 stycznia 2010
Lista rzeczy, któremi staram się w życiu kierować.
Archiwum

O mnie
Filozofia życia
Księgozbiór